Rozlicz PIT w Poznaniu. To się opłaca!

Ruszyła kolejna odsłona akcji "Zamień PIT-y na benefity". Termin złożenia rocznych zeznań podatkowych upływa 30 kwietnia. Wszyscy, którzy rozliczą się w Poznaniu, mogą liczyć na dodatkowe korzyści - na przykład tańszą kartę PEKA.

Zamień PIT-y na benefity - to się opłaca!
Zamień PIT-y na benefity - to się opłaca!

Jeszcze więcej nowoczesnych tramwajów i autobusów, więcej miejsc w przedszkolach i żłobkach, poprawa opieki zdrowotnej, budowa kolejnych nowych chodników - to tylko niektóre przedsięwzięcia, jakie mogą być zrealizowane, gdy wszyscy poznaniacy rozliczą się w Poznaniu.

Wpływy z podatków to ważna część budżetu Poznania. Około 40 procent każdego PIT-u, który jest odprowadzany do poznańskich urzędach skarbowych, trafia do miejskiej kasy. Te pieniądze przeznaczane są później na najważniejsze dla mieszkańców miasta działania i inwestycje. Z tej puli finansowana jest m.in. budowa chodników, remonty jezdni i budowa ścieżek rowerowych. Zebrane pieniądze pozwalają też m.in. na stworzenie większej liczby miejsc w żłobkach i przedszkolach. Dzięki nim utrzymywana jest miejska infrastruktura, ośrodki sportowe, a nawet zoo.

W efekcie im więcej poznaniaków rozlicza się w Poznaniu, tym większe korzyści dla mieszkańców miasta. Dodatkową zachętą może być również zniżki przy kupnie karty PEKA - osoby rozliczające się w Poznaniu mogą kupić bilet metropolitalny - tańszy od normalnego.

Odpływ ludności wyhamował

Z najnowszej prognozy demograficznej Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) wynika, że coraz mniej mieszkańców Poznania wyprowadza się z miasta. Gdyby do tego wszyscy rzeczywiście mieszkający w Poznaniu rozliczali się tutaj, miasto mogłoby wiele zyskać. Oficjalna liczba mieszkańców miasta jest publikowana przez Główny Urząd Statystyczny. Do jej obliczenia GUS wykorzystuje wyniki narodowego spisu ludności i mieszkań oraz urzędowe rejestry administracyjne. Wg GUS w końcu 2016 r. (to najnowsze dostępne dane roczne) w Poznaniu mieszkało 540,4 tys. osób. 

Jednak w Poznaniu mieszkają zarówno osoby zameldowane w mieście (na pobyt stały lub czasowy), jak i osoby, które z różnych powodów nie dopełniły formalności meldunkowych. Osoby zameldowane na pobyt stały to niecałe 91 procent faktycznych mieszkańców. Odsetek ten systematycznie maleje: dla porównania w 2000 r. ponad 94 proc. mieszkańców miasta było na stałe zameldowanych w Poznaniu.

Oprócz osób zameldowanych na pobyt stały, w mieście przebywają też czasowo osoby zameldowane w innych miejscowościach w Polsce. Są też imigranci zagraniczni - także bez prawa pobytu - i jak się okazuje, takich osób w Poznaniu jest coraz więcej. Różnica pomiędzy osobami faktycznie mieszkającymi w Poznaniu a osobami zameldowanymi na pobyt stały w 2016 r. wyniosła aż 49,6 tys. Dla porównania - w  2000 r. były to 32,6 tys. Ta różnica pomiędzy liczbą mieszkańców publikowaną przez GUS, a liczbą osób zameldowanych na pobyt stały występuje we wszystkich polskich miastach.

- Nawet autorzy najnowszej prognozy GUS z 2017 r. zauważają, że często oficjalnym rejestrom migracji umykają osoby przybywające do wielkich miast w celu np. nauki lub w poszukiwaniu pracy, które znacznie rzadziej dokonują wymeldowania w starym miejscu zamieszkania - zwraca uwagę Iwona Matuszczak-Szulc, dyrektor Wydziału Rozwoju Miasta i Współpracy Międzynarodowej Urzędu Miasta Poznania. - W związku z tym statystyki migracji w przypadku największych ośrodków miejskich mogą nie do końca odpowiadać rzeczywistości, tzn. napływ migracyjny do tych miast - także do Poznania, jest prawdopodobnie zaniżony, a tym samym zaniżona jest także liczba mieszkańców tych miast. 

Zamień PIT-y na benefity

Nie trzeba być zameldowanym w Poznaniu, by płacić tu podatek. Nie trzeba też składać żadnych dodatkowych dokumentów do urzędu skarbowego, który sam zaktualizuje miejsce zamieszkania podatnika. Wystarczy tylko mieszkać w Poznaniu. Przy wypełnianiu PIT-a trzeba wpisać w swoim zeznaniu podatkowym poznański adres zamieszkania i dane właściwego dla miejsca zamieszkania urzędu skarbowego. O zmianie należy poinformować pracodawcę.

Alicja Wesołowska/biuro prasowe