Pożegnanie lata

W sobotę bezdomni z poznańskich ośrodków readaptacji, żegnali lato wspólnie z mieszkańcami osiedla Antoninek. Na festynie nie zabrakło występów muzycznych, fajerwerków, wozu strażackiego oraz grochówki. 

Wydział oświaty
Wydział oświaty

Na terenie dwóch ośrodków MONAR i Pogotowia Społecznego przy ulicy Borówki 12, odbył się festyn "Pożegnanie lata". Impreza niezwykła, ponieważ uczestniczyli w niej mieszkańcy osiedla Antoninek-Zieliniec-Kobylepole razem z bezdomnymi.

- Ten festyn jest dla nas bardzo ważny- mówi Zbigniew Popadiuk, pracownik socjalny w Pogotowiu Społecznym.- Nie tylko dlatego, że fajnie jest tutaj przyjść z dziećmi i obejrzeć pokazy sztuki Tai- Chi czy fajerwerki, posłuchać występów muzycznych zespołu z Klubu Abstynenta "Żagiel", a potem zjeść grochówkę z wkładką. Taka impreza jest dla nas sygnałem zmiany w odbiorze osób bezdomnych. Proszę zobaczyć, na tych ławkach siedzą i razem biesiadują  mieszkańcy okolicznych osiedli i nasi ludzie, ponad dwustu bezdomnych, zagubionych, po przejściach. I o to właśnie nam chodzi - mówi pracownik socjalny.

Na wspólnej integracji bezdomnych z mieszkańcami szczególnie zależy dyrektor Stowarzyszenia MONAR, Wlkp. Centrum Pomocy Bliźniemu, Marcie Stefaniak. - W Ośrodku Readaptacji Społecznej na ulicy Borówki 8 w Poznaniu jesteśmy od wielu lat. I od wielu lat staramy się o to, by nasze stosunki sąsiedzkie z ludźmi, którzy tu mieszkają, były jak najlepsze. Nasi podopieczni pojawiają się i znikają, ale chcemy, żeby ślad jaki pozostawią po sobie, to były tylko dobre wspomnienia.

Mieszkańcom osiedla festyn bardzo się podobał. Była to dobra okazja, żeby móc się wspólnie integrować. - Wiem, że ci ludzie mają problemy, w tym alkoholowy. Jestem tutaj z dwójką dzieci - mówi Emilia, mieszkanka Zielińca. - Po co? Bo jest sobota, tu są konkursy dla dzieci, występy, słodycze, balony, po prostu fajnie spędzamy czas. Za chwilę wystąpi kabaret "Pod Napięciem", dzieci już obejrzały dokładnie wóz Straży Pożarnej, a ja zjadłam pyszną sałatkę i kiełbasę z grilla. Ale chcę też przy tej okazji pokazać dzieciakom, że nie zawsze i nie wszyscy ludzie są zdrowi i szczęśliwi. A mimo to mogą być naszymi sąsiadami i wobec nas być w porządku - wyjaśnia mieszkanka osiedla.

Każdy bezdomny to inna historia. Jednym z lokatorów ośrodka jest Piotr, który miał problemy z alkoholem. Wcześniej był właścicielem bistra, które przez jego nałóg zbankrutowało. Do tego doszły kłótnie rodzinne, rozwód, walka o mieszkanie. - Przychodzi taki moment, że człowiek jest już na dnie i mówi sobie: mogę pić dalej i umrzeć albo mogę spróbować z tego wyjść. Ja spróbowałem. Dziś jestem kucharzem w ośrodku, nie piję, myślę o tym, żeby się usamodzielnić - uśmiecha się Piotr.

Bezdomni potrafią dać bardzo dużo od siebie okolicy. - My współpracę z ośrodkami dla osób bezdomnych rozpoczęliśmy wiosną tego roku - mówi Krzysztof Bartosiak, Przewodniczący Rady Osiedla Antoninek-Zieliniec-Kobylepole. Razem z nami mieszkańcy obu ośrodków wzięli udział w akcji "Sprzątanie  Świata" i pamiętam, że ludzie na wózkach inwalidzkich, o kulach, niepełnosprawni ruchowo tak, jak tylko mogli pomagali nam w tej akcji. Oni są bardzo chętni do wspólnych działań, a my możemy wykorzystać ich trudne życiowe doświadczenia w spotkaniach z naszymi mieszkańcami, którzy też mają problem z alkoholem, choć jeszcze nie na tak dużą skalę - dodaje radny.

- Chcieliśmy serdecznie podziękować darczyńcom, dzięki którym udało się zorganizować ten festyn - mówi Helena Wąsiewicz, kierownik Domu Readaptacji Społecznej Dla Osób Objętych Eksmisją wraz z Noclegownią. Dzięki dotacjom z miasta, dom zapewnia miejsca ludziom, którzy potrzebują, zwłaszcza zimą, bieżącej pomocy. Ci, którzy zostają tam na dłużej, otrzymują pomoc socjalną w postaci różnych kursów zawodowych, pomoc w znalezieniu pracy i mieszkanie, bo to są główne przyczyny ich pobytu w ośrodku dla bezdomnych. Obraz osoby bez dachu nad głową zmienia się wśród poznaniaków na lepsze. Ten festyn był tego najlepszym dowodem.

WO/dr