Tajemnicze Ferie!

Ci, co śpią na kasie, jadą zimą w ciepłe strony. Ci, co zwykle śpią do południa- zostają w tym czasie w domu przed komputerem. Ale ci, co nie lubią przesypiać życia i ciekawi są świata, miejsc, ludzi- bardzo chętnie biorą udział w wymyślonych przez Marka Nowaka, nauczyciela w Zespole Szkół Komunikacji  "Tajemniczych Feriach". I to od 15 lat!

Wspólnie z uczniami wpadliśmy na pomysł, że dreszczyk emocji naszym feriom nie zaszkodzi- mówi pan Nowak. Chodzi o to, że spotykamy się w szkole o dziewiątej rano, we wtorki i czwartki, podczas, gdy nikt nie wie, dokąd pojedziemy, co zobaczymy, co przeżyjemy. I choć coraz trudniej młodzież zainteresować takim wypadem-nie wiadomo-dokąd, bo komputery jednak ze mną wygrywają, to wciąż jest przy mnie spora garść pasjonatów  "przygody po poznańsku".

Tajemnicze Ferie
Tajemnicze Ferie

Tym razem przygodą okazało się Muzeum Policji, po którym oprowadził nas podinspektor Jarosław Szemerluk. Nie będę nudził, jak to czasem bywa w muzeach- obiecał pan Jarek. I słowa dotrzymał. Sypał ciekawostkami, jak z rękawa. I tak, dowiedziałam się, że w policyjnym, przedwojennym regulaminie zapisane było czarno na białym, jak często (raz na tydzień) ma się kąpać polski policjant, w jaki sposób ma osuszać twarz (aż się zarumieni) i ile wiana musi wnieść policyjna żona, jeśli chce nią zostać (250 złotych).

Zwiedzamy z panem Markiem różne miejsca- mówi Dominika z pierwszej klasy technikum. I to wcale nie dlatego, że nie mam za co pojechać w góry. Uważam, że Poznań ma do zaproponowania tyle atrakcji w czasie wakacji czy ferii, że nigdzie się nie wybieram, odwrotnie, to do siebie zaprosiłam kuzynkę. Niech i ona pokocha to miasto...

Tajemnicze Ferie- to wycieczki do muzeów, ale i do Opery czy Teatru Polskiego- i to od kuchni- wyjawia pan Marek. To odkrywanie tajemnic Zamku albo kulis telewizji WTK, to różne, atrakcyjne wyprawy, które pokazują młodym ludzim Poznań, jakiego nie znały.

Tym mniejszym poznaniakom Poznań kolorowy, ale i poważny, patriotyczny pokazuje Grażyna Luck-Kubalewska, dyrektor Ogrodu Jordanowskiego nr 2 w Poznaniu. W czasie naszych półkolonii dzieci obejrzały sobie "Madagaskar" w Teatrze Muzycznym, ale i posłuchały pogadanki na temat Powstania Wielkopolskiego, którego przecież jutro obchodzimy setną rocznicę- mówi pani Grażyna. Przyjechali do nas "fachowcy od histori"" wraz z prezentacją i rekwizytami wojskowymi i powiem tak: dzieci słuchały o tym ważnym, choć odległym wyadrzeniu z otwartmymi ustami. A że dzisiaj są Walentynki- w południe zmieniliśmy klimat na miłosny i rozpoczęliśmy "sercowe" quizy, konkursy, czytanie poezji miłosnej, no i oczywiście tańce w takt romantycznych utworów...

U słynnego animatora sportu Ryszarda Rychlewskiego czy to zimą, czy latem- stawia się na aktywność stricte sportową. Dzięki uprzejmości dyrekcji Szkoły podstaowej nr 78 mamy w tym roku dostępną dużą, piękną halę i tutaj bawimy się wielotorowo- chwali się pan Rysiu. Dziewczyny ćwiczą piłkę siatkową, chłopcy szaleją na boisku głównym z piłką nożną, a bliżej trybun, w bezpiecznej odległości grają sobie w badmintona ci spokojniesi. Mamy też stół do tenisa stołowego, a w przyszłym tygodniu w myśl zasady, że w tęgim ciele może być i umysł tęgi, dorzucamy do naszych atrakcji gry planszowe.

Czy ferie w mieście to ferie dla ubogich? Ryszard Rychlewski nie zgadza się z tą opinią. Raczej dla tych, co mają zapracowanych rodziców, ale co bardzo cenne, dla tych którzy borykają się z niepełnosprawnością. SP nr 78 -to szkoła integracyjna i na nasze zajęcia przychodzą również dzieci z orzeczeniami o różnych dysfunkcjach- uśmiecha się pan Ryszard. I fajnie. One mają się gdzie podziać, my się integrujemy i uczymy wspólnie bawić zgodnie z zasadami fair play. Zima w mieście wcale nie musi być szaro-bura, nawet, jak za oknem nie ma śniegu. Wystraczy wpaść do nas, na Żonkilową...