Coraz więcej drzew w Poznaniu

Poznań to zielona metropolia. Miasto, w zakresie organizacji i utrzymania zieleni, prowadzi działania przemyślane i ukierunkowane na zapewnienie mieszkańcom dostępu do takich terenów. Ochrona klinów zieleni, rewitalizacja istniejących oraz tworzenie nowych parków i skwerów - to tylko część tej strategii. Choć zdarzają się sytuacje, w których drzewa muszą zostać wycięte, dzięki nowym nasadzeniom bilans jest zawsze na plus. W 2018 roku, dzięki nasadzeniom prowadzonym przez Zarząd Zieleni Miejskiej przybyło w Poznaniu ponad 500 drzew.

Poznań to zielona metropolia
Poznań to zielona metropolia

Tereny zielone to ogromny atut Poznania. Ponad 2500 hektarów obszaru miasta stanowią lasy komunalne. Do tego dochodzą 44 parki, 116 skwerów oraz 91 hektarów naturalnej i dzikiej roślinności.

Zarząd Zieleni Miejskiej, kierując się dbałością o zieleń w mieście, stara się usuwać drzewa w możliwie minimalnym zakresie. Mieszkańcy oczekują jednak inwestycji, których realizacja wymaga zastąpienia gęstej dzikiej roślinności zielenią zorganizowaną. Dotyczy to przede wszystkim rewitalizacji lub budowy parków, zieleńców oraz innych miejsc rekreacji. O tego typu inwestycje zabiegają rady osiedli. Pomysły w tym zakresie zgłaszają też sami mieszkańcy, np. w Poznańskim Budżecie Obywatelskim.

W ciągu ostatnich trzech lat ZZM prowadził budowę lub odnowę licznych obiektów parkowych m.in.: na os. Czecha/os. Rusa, w Starym Korycie Warty, przy ul. Heweliusza, parku im. K. Marcinkowskiego i Górczyńskiego czy skweru im. Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. W miejscach tych znacząco poprawił się stan jakościowy zieleni. Zmiana na korzyść przejawia się przede wszystkim w doborze roślin oraz ich parametrach. Mało cenny drzewostan wzbogacany jest o jakościowe gatunki, jak np.: buki, dęby, tulipanowce, olsze czarne, platany, kasztanowce czerwone, lipy, jarząby szwedzkie, jesiony pensylwańskie, graby, wiśnie piłkowane czy klony czerwone i polne oraz inne, o obwodach pni min. 16 - 18 cm. Stosowana obecnie technika sadzenia oraz pielęgnacji drzew gwarantują ich przeżycie w trudnych warunkach miejskich.

- Młode drzewa nie od razu rekompensują stratę po usunięciu starych okazów, jednak po kilku latach drzewostan parkowy zostaje wzbogacony o wysokiej jakości drzewa.Również gatunki krzewów, róż czy bylin precyzyjnie dobieranych na tereny poddawane rewaloryzacji charakteryzują się wysoką odpornością na warunki miejskie, choroby czy szkodniki, co warunkuje ich przetrwanie - tłumaczy Małgorzata Sobieszczyk z Zarządu Zieleni Miejskiej.

W przypadku realizacji różnego rodzaju inwestycji zachowanie w całości istniejącego drzewostanu nie zawsze jest możliwe. Często jest tak, że wykarczowanie tylko części drzew rosnących w skupiskach, mogłoby osłabić systemy korzeniowe pozostawionego drzewostanu i wpłynąć na jego stabilność. Byłoby to niebezpieczne dla osób, które znajdą się w pobliżu.

W przeważającej większości przypadków drzewa usuwane są tylko wtedy, kiedy jest to konieczne, np. gdy zagrażają bezpieczeństwu użytkowników parków, są złamane lub wywrócone w wyniku gwałtownych zjawisk atmosferycznych. Konieczne wycinki prowadzone są zawsze w kontrolowany sposób w oparciu o wymagane zezwolenia i - co najważniejsze - towarzyszą im nasadzenia kompensacyjne. Najczęściej wymagany stosunek drzew usuniętych do nasadzonych wynosi 1:1, niekiedy 1:2. Dla przykładu, w 2018 r. Zarząd Zieleni Miejskiej usunął 364 drzewa, a nasadził 870.

Konieczność wycinki pojawiła się np. podczas budowy parku rekreacyjnego Starołęka Mała, gdzie powstanie boisko do piłki nożnej, siatkówki i koszykówki, plac zabaw, zewnętrzna siłownia, urządzenia do ćwiczeń street workout, a także miejsce spotkań dla mieszkańców. Zgodnie z decyzją Departamentu Ochrony Środowiska Urzędu Marszałkowskiego (DOŚ UM), w zamian za wycięte drzewa i krzewy - samosiejki, nasadzonych zostanie 96 nowych drzew i 74 krzewy. Ich dobór nie tylko został skonsultowany i zaakceptowany przez DOŚ UM, lecz również uzgodniony z ornitologiem, by - według sugestii stowarzyszenia Zielona Starołęka - stanowiły schronienie i dawały pokarm ptakom.

Wiosną zazieleni się także przebudowana ul. Św. Marcin. Po remoncie powstała tam zielona aleja, którą tworzy 65 drzew (klonów pospolitych i lip holenderskich). Jest to ponad dwukrotnie więcej drzew niż rosło na tym obszarze przed rozpoczęciem robót.

Drzewa powrócą także na skwer przed Parkiem Wilsona. Decyzję o wycięciu rosnących tam samosiejek podjęła Palmiarnia Poznańska. Zaakceptowała ją Rada Osiedla Święty Łazarz. W uzasadnieniu wskazywano na założenia projektu przewidującego posadzenie nowych drzew oraz wymianę podłoża, które jest w złym stanie. System korzeniowy rosnących na skwerze samosiejek nie byłby w stanie przetrwać tych prac. Ponadto drzewa te zagrażały bezpieczeństwu - ich korony wyginały się do słońca w stronę chodnika ul. Głogowskiej, co mogło skutkować ich przewróceniem się na przechodniów i samochody. Stąd decyzja o ich wycięciu i posadzeniu tam nowych drzew.

Drzewa w pasie drogowym

Zdarza się, że wyciąć trzeba też drzewa rosnące w pasie drogowym. W tym roku, na zlecenie Zarządu Dróg Miejskich, usunięte może zostać 450 drzew. Szacuje się, że w ramach rekompensaty zasadzone zostanie 450-500 nowych. Drzewa do wycinki zostały wytypowane podczas zeszłorocznego przeglądu stanu przyulicznego drzewostanu w Poznaniu. Jego przeprowadzenie nakazują zapisy Ustawy o ochronie przyrody i Ustawy o drogach publicznych. Mowa w nich o nałożonym na właściciela i zarządcę terenu obowiązku dbałości o stan zieleni i zapewnienie bezpieczeństwa uczestnikom ruchu drogowego (istnieje ryzyko upadku lub złamania drzewa, odłamania konarów itp.).

- Specjalistyczne, wszechstronne badania kondycji drzew pozwalają wyeliminować ryzyko zagrożenia dla pieszych i osób poruszających się samochodami. Na zlecenie Zarządu Dróg Miejskich przeglądu dokonują specjaliści z zakresu ogrodnictwa, leśnictwa, dendrologii, architektury krajobrazu, inspektorzy nadzoru terenów zieleni oraz chirurdzy drzew. Sprawdzany jest drzewostan rosnący wzdłuż ulic o łącznej długości ponad tysiąca kilometrów - tłumaczy Marcin Idczak z ZDM.

Czasem z pozoru może się wydawać, że drzewo jest zdrowe, bo jego korona wydaje się być w dobrej kondycji. Badania pozwalają jednak odkryć wady, wskazujące na pogarszającą się kondycję drzewa i wynikające z tego zagrożenie. Dla osób postronnych są one trudne do zdiagnozowania.

Wizję terenową przeprowadza też instytucja, do której wpłynął wniosek o wycinkę (Wydziału Ochrony Środowiska lub Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego). Na jej podstawie wydawana jest decyzja. Pozytywna idzie w parze z koniecznością posadzenia nowych drzew.

- Najlepszym rozwiązaniem byłoby umieszczenie rekompensat tuż obok miejsca ubytku. Niestety nie zawsze jest to możliwe, np. z uwagi na przebieg sieci uzbrojenia podziemnego albo blisko zlokalizowaną infrastrukturę drogową - tłumaczy Marcin Idczak. - Pomimo tego, że od wielu lat ZDM nie wyraża zgody na wprowadzanie sieci uzbrojenia podziemnego w bezpośrednim sąsiedztwie drzew, wcześniej przez dziesięciolecia, postęp cywilizacyjny doprowadził do ogromnej rozbudowy sieci instalacji podziemnych - gazowych, ciepłowniczych, kanalizacyjnych, teletechnicznych, energetycznych. Przez lata wbudowywane one były tuż obok istniejącego drzewostanu, co w praktyce oznacza dziś istnienie ciągów uzbrojenia w pasach zieleni i to w miejscach, gdzie jeszcze niedawno żyły drzewa - wyjaśnia.

Taka sytuacja uniemożliwia sadzenie drzewa zamiennego w tym samym miejscu. Obsadzenia rekompensujące wykonywane są wtedy w innym rejonie - w czasie, jaki został wyznaczony w decyzji zezwalającej na wycinkę (najczęściej pół roku albo rok).

AJ