Punktem wyjścia do debaty zatytułowanej: "Jak zatrzymać młodych i ambitnych w Poznaniu?" była diagnoza sporządzona przez Spółkę celową Uniwersytetu Ekonomicznego. Młodzi poznaniacy, głównie studenci zostali zapytani o to, czy są zadowoleni z tego, gdzie mieszkają oraz co przy wyborze miejsca do życia jest dla nich ważniejsze: praca czy mieszkanie?
Ogólna ocena wypadła pozytywnie. Poznaniakom podoba się to, że w mieście jest dużo terenów zielonych, dobra komunikacja publiczna. Doskwiera natomiast zła jakość chodników, zbyt mało miejsc parkingowych i małej architektury, np. ławeczek czy koszy na śmieci. Kluczowym czynnikiem, który wpływa na decyzje młodych ludzi o wyjeździe lub pozostaniu w Poznaniu jest jednak praca.
- Poznań atrakcyjny dla mieszkańców, to Poznań atrakcyjny dla przesiębiorców - zauważył Marian Gorynia, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu - Mieszkańcom będzie się dobrze żyło, gdy będą mieć dobrą i ciekawą pracę.
Obecnie tylko 10% badanych studentów deklaruje, że swoją przyszłość chcieliby związać ze stolicą Wielkopolski. O resztę miasto musi zawalczyć.
- Jeszcze na początku lat 90. Poznań miał ponad 580 tys. mieszkańców. Teraz jest nas mniej niż pół miliona, a to oznacza niższe wpływy do budżetu z PIT-u. Tych pieniędzy nam brakuje, by na wyższym poziomie inwestować w kulturę, rozwój komunikacji publicznej czy utrzymanie czystości - mówił prezydent Jacek Jaśkowiak - Dlatego moim celem jest ściągnięcie młodych ludzi do Poznania. Obecnie wybierają Warszawę, Berlin czy inne zagraniczne miasta, bo tam mają perspektywę lepiej płatnej pracy. Kopenhaga miała swego czasu ten sam problem i sobie z nim poradziła, tworząc ciekawe miejsca pracy, gdzie młodzi ludzie mogli dobrze zarabiać. Powinniśmy zrobić to samo. Musimy skopenhagizować Poznań.
Do tego potrzebne są firmy, które zainwestują w Poznaniu i takie miejsca pracy stworzą. Zdaniem studentów uczestniczących w debacie brakuje u nas prestiżowych, zagranicznych firm z sektora zaawansowanych technologii. Mamy bardzo dużo specjalistów w branży biotechnologii czy chemii, którzy by znaleźć satysfakcjonującą pracę muszą wyjeżdżać za granicę. Ciekawe miejsca pracy powinny też powstawać w rodzimych firmach. Tutaj dobrym rozwiązaniem mogłyby być np. certfikaty fair-play dla przedsiębiorców, którzy w sposób uczciwy traktują młodych pracowników, stawiają na ich rozwój a nie wyzysk. Według studentów miasto powinno też stawiać na biznesową obecność obcokrajowców, pomagać im w zakładaniu i prowadzeniu działalności. Jednak, by chcieli tu zostać musi też budować wizerunek miasta otwartego i nowoczesnego, w którym dobrze się żyje. Zdaniem prezydenta brak otwartości i przejawy ksenofobii to problem Poznania, który zniechęca obcokrajowców do zamieszkania tutaj. Dla samych poznaniaków czynnikiem mocno obniżającym jakość życia, jest duże zakorkowanie miasta.
- W mieście jest przynajmniej o połowę za dużo aut. Poznań stoi - mówił prezydent - To jest źródłem stresu, a także zanieczyszczenia powietrza, co wpływa na obniżenie jakości i komfortu życia. Musimy sprawić, by poznaniacy byli mobilni i mogli się po mieście swobodnie przemieszczać. A do tego potrzeba niekiedy radykalnych rozwiązań.
Zmian poznaniacy oczekują też w zakresie zaspokajania ich potrzeb mieszkaniowych. Potrzeba więcej mieszkań komunalnych i stworzenia alternatywy dla oferty deweloperów, ale też wsparcia, np. prawnego dla młodych ludzi wynajmujących mieszkania oraz ujednolicenia standardów w tym zakresie.
Joanna Żabierek/biuro prasowe