Rozpoczęcie nowej pracy na szpitalnym oddziale może być trudne - zwłaszcza dla osób, które dopiero co skończyły studia. Aby ułatwić im zadanie, Wielospecjalistyczny Szpital Miejski im. J. Strusia realizuje finansowany z KPO program mentoringu dla absolwentek i absolwentów pielęgniarstwa, położnictwa oraz ratownictwa medycznego.
Założenia programu są proste: ma umożliwić absolwentom bezpieczną naukę pracy w realnych warunkach szpitalnych. To ważne, bo przejście z sali wykładowej na izbę przyjęć może być dla niektórych trudne.
- Adaptacja, jeśli chodzi o środowisko pielęgniarskie, jest bardzo wymagająca. To złożony proces, który wynika ze specyfiki ochrony zdrowia, ale także z opieki nad pacjentem w stanach zagrożenia życia i zdrowia - wyjaśnia Małgorzata Barabasz, pielęgniarka z 11-letnim doświadczeniem, pracująca na oddziale neurologii szpitala im. J. Strusia i mentorka, która bierze udział w programie. - Na pewno trudny jest szok, związany ze zderzeniem idealistycznego podejścia na uczelniach z realiami szpitala. Tu są prawdziwi pacjenci, mający różne problemy, do tego dochodzi sporo biurokracji i dokumentacji. Dlatego dobry mentor jest ważny.
Potwierdza to Lidia Schiller, która na tym samym oddziale pracuje od ponad roku i również bierze udział w programie - jako osoba mentorowana. Wcześniej pracowała w branży medycznej, ale zajmowała się obsługą klienta. Gdy zdecydowała się na zmianę, skończyła studia i zaczęła pracę w miejskim szpitalu.
- Praca z mentorem bardzo dużo mi dała, zyskałam większą pewność siebie w wykonywaniu procedur medycznych - podkreśla. - Nabrałam odwagi - bo przejście z roli studenta do pielęgniarki wiąże się z dużym stresem. Weszłam w środowisko, w którym są same profesjonalistki, a ja czułam, że jestem "świeżynką" i nie mam takiej wprawy. Na praktykach podczas studiów nie wykonuje się wszystkich procedur, niektóre stany kliniczne widzi się tylko w podręcznikach. Tu, na oddziale, miałam z nimi styczność w praktyce po raz pierwszy. Był przy tym stres, ale praca z mentorem dawała mi wsparcie, pobudzała do rozwoju. Czułam, że mogę liczyć na pomoc.
Program zakłada, że mentor i osoba będąca pod jego opieką powinny razem spędzić co najmniej 25 proc. swojego czasu pracy. Najczęściej pielęgniarki po prostu mają więc razem dyżury.
- Gdy zaproponowano mi mentorstwo, wahałam się - przyznaje szczerze Żaneta Krzyżostaniak, pielęgniarka z 34-letnim stażem, która od początku swojej kariery pomaga pacjentom na oddziale chorób wewnętrznych szpitala im. J. Strusia. - Podjęłam jednak to wyzwanie, bo chcę podzielić się moim doświadczeniem i podejściem do pacjenta. Wprowadzić nowe osoby w tę naprawdę ciężką pracę w miarę bezstresowy sposób. Tak, by mogły łatwo nauczyć się współdziałania w zespole i równocześnie rozwinąć samodzielność. Nasz oddział działa w systemie ostro dyżurowym, więc pacjenci napływają cały czas, a obowiązków jest dużo. To ważne, by ktoś mógł być wsparciem.
Taka pomoc przydaje się nawet tym, którzy mieli już do czynienia z chorymi - jak Anna Szwed-Kopyto, która wcześniej pracowała w miejskim szpitalu jako opiekun medyczny. Chciała jednak pomagać pacjentom w szerszym zakresie, postanowiła więc zostać pielęgniarką. Ukończyła studia licencjackie, lada moment skończy również magisterskie. Dziś jest zatrudniona na oddziale chorób wewnętrznych i również bierze udział w programie mentoringu.
- U nas na oddziale dzieje się bardzo dużo, nie ma czasu, by się długo zastanawiać - mówi. - Ja akurat wiem, że nie ma głupich pytań, ale nie wszyscy mają takie samo podejście. Dzięki programowi zawsze mogłam przyjść do mentorki i o coś zapytać. Mogłam ze spokojem sprawować opiekę nad pacjentem, wiedząc, że odpowiadam za swoje działania, ale ktoś poza mną również ma na to oko. To taka bezpieczna droga przejścia od teorii do praktyki.
W szpitalu im. J. Strusia program obejmuje trzy absolwentki pielęgniarstwa i trzy pielęgniarki-mentorki. Realizowany jest na trzech oddziałach - chorób wewnętrznych, neurologii i neurologii z pododdziałem udarowym. Osoby, które rozpoczynają pracę w zawodzie, otrzymują pełne wsparcie doświadczonych koleżanek, a mentorki za pełnienie dodatkowych zadań dostają również gratyfikację finansową. Nadzór nad całością sprawuje Pielęgniarka Naczelna, co zapewnia spójność działań, wysoki poziom merytoryczny oraz zgodność realizacji programu z potrzebami klinicznymi i organizacyjnymi szpitala.
- Kadra pielęgniarska jest szczególna, bardzo pożądana na rynku pracy z uwagi na odejścia na emerytury - mówi Beata Urban, zastępczyni dyrektora szpitala ds. organizacyjno-personalnych. - Dlatego, widząc ogłoszenie o programie mentoringu na stronie internetowej Ministerstwa Zdrowia podjęliśmy wyzwanie. Weszliśmy w pierwszą edycję, na razie małą grupą, ponieważ chcieliśmy zobaczyć, jak to się sprawdza. Z pierwszych rozmów z pielęgniarkami wiemy, że program jest potrzebny, a gdy będzie ogłoszona druga edycja, na pewno do niej przystąpimy.
Projekt "Objęcie wsparciem ze środków Planu Rozwojowego - finansowanie mentoringu dla absolwentów kierunków: pielęgniarstwo, położnictwo oraz ratownictwo medyczne. Edycja 1, rok 2025", jest możliwy dzięki środkom z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO). Całkowita wartość dofinansowania wynosi 40 997,88 zł.
AW