Komunikaty

pagina

Info

Pominąłeś menu

menu

"Język a sztuczna inteligencja" - debata w CK Zamek

Czy generatywne modele językowe są dla nas szansą czy zagrożeniem? Jak rozmowa z Chatem GPT może wpływać na to, jak się porozumiewamy na co dzień? O tym rozmawiali uczestnicy dziesiątej, jubileuszowej Poznańskiej Debaty o Języku im. prof. T. Zgółki.

Na zdjęciu cztery osoby na scenie, dwaj mężczyźni i kobieta, jeden z mężczyzn trzyma mikrofon - grafika artykułu
Podczas dziesiątej Poznańskiej Debaty o Języku im. prof. Tadeusza Zgółki rozmawiano o sztucznej inteligencji

Wybitni naukowcy i znawcy języka spotkali się w poznańskim Centrum Kultury Zamek, by porozmawiać o polszczyźnie w kontekście sztucznej inteligencji. Podczas dziesiątej Poznańskiej Debaty o Języku im. prof. Tadeusza Zgółki dyskutowali:dr hab. Dorota Marquardt - językoznawczyni, prof. Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, dr hab. Piotr Pęzik - prof. Uniwersytetu Łódzkiego, językoznawca, współtwórca polskiego modelu językowego PLLuM oraz dr hab. Agnieszka Bielska-Brodziak - prof. Uniwersytetu Śląskiego, specjalizująca się w teorii i filozofii prawa. Dyskusję moderował dr Tomasz Rożek - fizyk, dziennikarz naukowy, założyciel fundacji "Nauka. To Lubię". 

Organizatorami debaty byli Miasto Poznań i Rada Języka Polskiego przy Prezydium PAN. Wydarzenie było tłumaczone na polski język migowy.

 - Za trzy dni świat będzie obchodził Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego po raz 26, a tu w Poznaniu, dzięki zaangażowaniu Miasta i gościnności CK Zamek już po raz dziesiąty - mówiła prof. Katarzyna Kłosińska, przewodnicząca Rady Języka Polskiego. - Cieszę się, że od tylu lat nasze debaty wzbudzają żywe zainteresowanie mieszkańców nie tylko Poznania.

Spotkanie objął patronatem prezydent Miasta. 

- Oddziaływanie sztucznej inteligencji na język stanowi niespotykaną dotychczas w dziejach naszego gatunku rewolucję komunikacji i wiedzy - podkreśla Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania. - Czy powinniśmy się obawiać o nasz język? O to, że w odróżnieniu od sztucznej inteligencji będziemy jego coraz mniej doskonałymi użytkownikami? Jeszcze niedawno można było mieć nadzieję, że nikt i nic nie zastąpi indywidualnej charyzmy, stylu mówienia i pisania, ludzkiej kreatywności, jednak dzisiaj nie jesteśmy już tego tacy pewni. Rewolucje to katastrofy starego świata i nowe otwarcia. Proponuję więc, by zamiast się bać, zacząć się ciekawić. 

Porozmawiajmy jak człowiek z modelem

Uczestnicy debaty zastanawiali się, od kogo (a może od czego?) uczy się języka sztuczna inteligencja? I czy proces ten u modeli - które im więcej poznają tekstów, tym lepiej mówią - przebiega podobnie, jak w przypadku ludzi? Wyjaśnili, że generatywne modele językowe - bo o nich najczęściej myślimy, używając hasła "sztuczna inteligencja" - bazują na semantyce dystrybucyjnej: poznawszy miliony kontekstów, w jakich funkcjonują konkretne słowa, są w stanie "rozumieć" ich znaczenie i tworzyć spójne wypowiedzi.

-To jednak wymaga dostarczenia modelowi ogromnej liczby tekstów napisanych przez ludzi, więc w tym sensie AI uczy się od nas - zauważyła prof. Dorota Marquardt.

Prof. Piotr Pęzik zwrócił jednak uwagę na istotne odmienności. - Modele torują kolejne słowa na bazie tekstów, które widziały - przypomniał. - Tymczasem to, co ja dziś powiem, może zależeć od tego, z kim się dziś pokłóciłem, co zjadłem na śniadanie, tu kryje się ludzka nieprzewidywalność. Drugą fundamentalną różnicą jest fakt, że modele językowe "pamiętają" tylko ostatnią rozmowę, a my jako ludzie jesteśmy w stanie douczać się w czasie rzeczywistym. 

Rozmowa z modelem wygląda jednak, jak rozmowa z żywą osobą. Dlatego - co podkreśliła prof. Agnieszka Bielska-Brodziak - łatwo stracić z pola widzenia to, że człowiek przeżywa i doświadcza wielu stanów emocjonalnych. - Wszystko, co się dzieje we mnie, wpływa na to, co się wydarzy w komunikacji - mówiła profesor. - Relacje między dwiema żywymi osobami, ich doświadczenia wpływają na dyskurs. Możliwość prowadzenia rozmowy z modelem może więc zmienić to, jak będziemy rozmawiać z drugim człowiekiem.

Rozmówcy zgodzili się, że oba języki - ten używany przez ludzi i ten, którym mówi AI, wpływają na siebie nawzajem. 

- Mówi się już o czasownikach charakterystycznych dla dyskursu Chata GPT - zwróciła uwagę prof. Dorota Marquardt. - Wygenerowanych przez niego tekstów jest wokół nas coraz więcej, to już ponad połowa dłuższych wypowiedzi w serwisie LinkedIn. Równocześnie agenci AI mogą już uczyć się różnicowania języka, naśladując sposób mówienia danej osoby.

- Gdybyśmy zostawili modele samym sobie, by w kolejnych operacjach uczyły się tylko na syntetycznych danych, to by się wypłaszczyły i zapewne zapadły - zauważył prof. Pęzik. - Ale ludzie wchodzą z nimi w interakcje i dzięki temu element kreatywności się jednak pojawia.

AI po polsku, czyli po co nam PLLuM i Bielik?

Uczestnicy debaty zastanawiali się również, na ile potrzebujemy polskich modeli językowych, takich jak PLLuM czy Bielik. Do stworzenia ich od zera potrzeba byłoby wielu różnorodnych tekstów - znacznie więcej, niż obecnie mają do dyspozycji zajmujący się tym naukowcy. Dlatego wykorzystuje się dostępną bazę obcojęzycznych modeli, by na ich podstawie trenować rodzime.

Efekty takiej pracy są bardzo przydatne dla użytkowników polszczyzny. - Jeśli my nie wprowadzimy do modelu normy językowej, nikt za nas tego nie zrobi - mówił prof. Pęzik. - Żaden z angielskojęzycznych modeli nie potrafi całkowicie poprawnie napisać maila po polsku. Tę umiejętność opanował PLLuM, bo przygotowaliśmy mu odpowiednio dużą bazę danych. 

Polskie modele można też zaadaptować do konkretnego gatunku tekstów - np. pism urzędowych, co już się dzieje.

Wielka szansa czy wielkie zagrożenie?

Modele AI wciąż budzą jednak wiele wątpliwości etycznych i prawnych. Na ile można je wykorzystywać w pracy twórczej? Jak oceniać uczniów, którzy napisali pracę, używając Chatu GPT? Czy da się dostosować system edukacji do rozwoju technologii? Wreszcie - jak obronić się przed możliwymi manipulacjami społecznymi? 

- Narzędzia regulacyjne, jakimi dysponujemy jako społeczeństwa, zwłaszcza w demokracji, są za słabe - twierdziła prof. Agnieszka Bielska-Brodziak. - Żadne prawo nie jest wydolne przy tak wielkim eksperymencie społecznym, jakim jest szybki i powszechny dostęp do AI. 

Zdaniem prof. Pęzika generatywne modele językowe, które równocześnie są potężnymi, asocjacyjnymi bazami danych, mogą być duża szansą dla rozwoju nauki. Otwarte jednak pozostaje pytanie, na ile zmienią nasze kompetencje - jak bardzo zubożejemy przez nie kognitywnie.

- Demokratyzacja dostępu do wiedzy jest czymś bardzo cennym - podsumowała prof. Marquardt. - Pojawia się jednak zagrożenie: czy będziemy umieli kompetentnie z tych narzędzi korzystać? 

AW

Dowiedz się więcej na temat

Do góry