Rejon miałby nazywać się "Nasz Zieliniec" i działałby w ramach Osiedla. Mieszkańcy Zielińca uważają, że ich sprawy są niedostatecznie reprezentowane przez Radę Osiedla. - Zapomnieli, że jest Zieliniec, drogi są piaszczyste, a w Antoniku i Kobylepolu wszystkie ulice zrobione - mówi Halina Olszewska, kiedyś radna miejska. - Nie chcemy środków z kasy miejskiej - zapewniają inni mieszkańcy Zielińca, - zamierzamy współpracować z Osiedlem, ale też występować samodzielnie do innych instytucji w sprawach dotyczących tylko naszego obszaru.
Zdaniem przewodniczący Rady Osiedla Antoninek-Zieliniec-Kobylepole Andrzeja Bielerzewskiego pomysłodawcy rejonu nie przedstawili wystarczającego uzasadnienia. - Ten obszar nigdy nie działał samodzielnie, nawet, gdy funkcjonowały jeszcze dawne osiedla - przypomina i dodaje, że w 15-osobowej radzie jest dwóch przedstawicieli Zielińca. Nie zgadza się też, że jest to teren zapomniany. - W wieloletnim planie remontów ulic ujęte są drogi na Zielińcu.
Jednostki niższego rzędu zostały do tej pory powołane w ośmiu osiedlach m.in. na Osiedlu Warszawskie-Pomet-Maltańskie. - Jeżeli powstaje rejon, a brakuje współpracy na osiedlu, to cała działalność jest bez sensu - ocenia Janina Paprzycka, przewodnicząca Rady Osiedla Warszawskie-Pomet-Maltańskie, która była inicjatorką rejonu w ramach tej jednostki pomocniczej.
Ostateczną decyzję w sprawie powołania rejonu podejmie Rada Miasta Poznania. - Trzeba przeanalizować opinie obu stron i ocenić czy wniosek jest zasadny - mówi Mariusz Wiśniewski, wiceprzewodniczący Komisji Samorządowej Rady Miasta.