Komunikaty

pagina

Smart City

Pominąłeś menu

menu

Przystanek Orbit

Nowe wiaty w zamian za nazwę

Przystanek Obodrzycka/Orbit - grafika artykułu
Przystanek Obodrzycka/Orbit

Nie tak dawno radny Michał Grześ proponował, żeby Miasto sprzedawało nazwy nowych ulic firmom komercyjnym, reperując w ten sposób budżet. Na ten specyficzny krok urzędnicy nie zdecydowali się, ale okazało się, że można sprzedać nazwę przystanku. Chodzi o przystanek autobusowy przy ul. Obodrzyckiej, w pobliżu firmy Wrigley, który oficjalnie nazywa się teraz Obodrzycka/Orbit i nawiązuje do najbardziej popularnego produkty firmy - gumy do żucia. W zamian Wrigley sfinansował zakup i montaż dwóch wiat przystankowych na kwotę 10 tys. zł. Wcześniej czekających na przystanku pasażerów nic nie chroniło przed wiatrem i deszczem. - Inicjatywa wyszła bezpośrednio z naszej firmy - mówi Kinga Łobzowska-Błachnio z Wrigley. - Nowy przystanek ma poprawić jakość i komfort podróży osób, które dojeżdżają do fabryki o różnych porach dnia - dodaje. W poznańskiej fabryce Wrigley zatrudnionych jest ponad 700 osób, które pracują w trzyzmianowym systemie.

- Pomysł takiego sfinansowania budowy wiaty przystankowej można uznać za bardzo oryginalny, a jednocześnie bardzo praktyczny - ocenia Wojciech Majchrzycki, kiedyś radny i przewodniczący Komisji Budżetu i Finansów, a zawodowo menager z wieloletnim doświadczeniem. - Dobrze jednak się stało, że postanowiono o zachowaniu w nazwie pierwszego członu, będącego wskazówką lokalizacyjną przystanku - dodaje.

Majchrzycki wskazuje na korzyści zarówno dla firmy Wrigley, która wzbogaciła się nie tylko o nowy oryginalny nośnik reklamowy, ale bezpłatną reklamę medialną, pracowników firmy oraz innych pasażerów, którzy przestaną moknąć na przyzakładowym przystanku i wreszcie Miasto, które niewątpliwie zaoszczędziło na kosztach budowy wiaty. W obecnej sytuacji budżetowej realizacja takiej inwestycji ze środków miejskich, byłaby mało prawdopodobna. Bazując na doświadczeniach z czasów pracy w Komisji Budżetu i Finansów, Wojciech Majchrzycki wymienia również potencjalne zagrożenia, które choć wydają się nieprawdopodobne, mogą w przyszłości przysporzyć kłopotów i kosztów. - Myśląc o ewentualnym upowszechnieniu tego pomysłu należałoby wziąć pod uwagę także potencjalne ryzyka i koszty wynikające z częstszych, niż to ma miejsce dotychczas, zmian nazw przystanków. W przypadku dość analogicznego pomysłu manipulowania nazwami ulic, należałoby zachować jeszcze dalej idącą rozwagę, ze względu na uciążliwości, koszty i możliwe protesty społeczne. Wreszcie, zastanówmy się nad tym, co stanie się z nazwą przystanku gdyby firma postanowiła o zmianie nazwy swojego produktu, zdecydowała o przeniesieniu fabryki w inne miejsce lub sam produkt mógłby stać się niepoprawny politycznie, na przykład gdyby udowodniono, iż żucie gumy szkodzi zdrowiu. W każdym z powyższych przypadków możemy mieć niespodziewany kłopot i nieokreślone jeszcze koszty - wylicza Majchrzycki i dodaje, że być może nie warto rozważać tych negatywnych i w sumie mało prawdopodobnych scenariuszy, gdyby nie to, że tak oryginalny pomysł mogą wkrótce podchwycić inne firmy. - Chociaż zarządzana przeze mnie firma Den Braven nie korzystała dotąd z tego typu działań reklamowych, mimowolnie zacząłem zastanawiać się nad podobnym rozwiązaniem dla przystanku autobusowego naprzeciwko siedziby firmy w Wysogotowie przy ul. Bukowskiej - przyznaje na zakończenie. mat

Do góry